Skocz do zawartości
^#$PAUL$#^

Technikum czy Liceum

Rekomendowane odpowiedzi

Prawda. W tym kraju tylko ścisłe przedmioty mają przyszłość. Jak coś to załatwcie mi zamiatanie podłóg w Waszych biurach ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
humaniści po studiach zamiast pracować na swoich stanowiskach

Jakie stanowisko ma kulturoznawca czy historyk sztuki? Idźcie programujcie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem świeżo po liceum profilowanym, zarządzanie informacją i uczucia mam mieszane a to przez niekompetencję i głupotę nauczycielki w drugiej klasie - praktycznie cały rok zmarnowany na krzyżówkach o kubusiu puchatku i counter-strike'u. Ale z tego co wiem, klasa teraz o tym profilu ma niezłe rzeczy, zaczynają od htmla i accessa, w drugim semie mają grafikę wektorową i algorytmy. W drugiej php, mysql i trochę obróbki dźwięku i 3d. Po za tym wszelakie 'Ofisy', 'Połerpointy' itp. Wprawdzie po tym kierunku nie ma się zawodu, ale można prywatnie zrobić 2 semestry i ma się technika(tak jakby się od razu do technikum szło). No i przygotowanie do matury... Hmm, przemilczę, gdyż przy 6-7 infach tygodniowo na inne jest mniej czasu niż w ogólniakach, ale z matmy cisną nieźle(sam matmę na maturę wziąłem). Ogólnie spoko, delikatnie polecam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Jakie stanowisko ma kulturoznawca czy historyk sztuki? Idźcie programujcie.

Na prawdę myślisz, że jeśli ktoś skończy studia związane z informatyką to go wezmą do roboty? Jest jak w każdym innym zawodzie jak jesteś b.dobry dostaniesz dobrą robotę a jak nie..

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
w każdym innym zawodzie jak jesteś b.dobry dostaniesz dobrą robotę

Jakąś robotę na pewno, ale w niektórych kierunkach niekoniecznie dobrą.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chodziło mi o tekst, że humaniści nie pracują w swoich zawodach. W przypadku studiów informatycznych zawód informatyka jest oczywisty, ale w przypadku kulturoznawcy?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zapytaj Woocka. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Tymon: Skazujesz od razu wszystkie profile mat-inf na potępienie? Mówisz bardzo pochopnie. Jak już drzewiej zaznaczyłem, to w bardzo dużej mierze zależy od nauczycieli. Ja z takowego profilu jestem bardzo zadowolony. Poza tym: pamiętaj, że ten sam profil wybiorą ludzie, którzy mają relatywnie podobne zainteresowania. Tu chodzi również o jednoczenie. To stwarza perspektywy przyszłego działania w grupie. Wiesz, np. ludzie z biol-chemu przy okazji żłopania jabola muszą jeszcze opowiadać w jaki to sposób ten jabol wpływa na krwinki czerwone. Z drugiej strony np. w mojej klasie panuje przekonanie, że na wszystko jest powszechnie znany wzór(ulubione powiedzonko nauczyciela z maty: "czyż to nie jest przecież powszechnie znany wzór?").

@Will: Wiesz, no offence, szczególnie, że ostatnio to jestem ci wdzięczny xD, ale zauważyłem, że od czasu do czasu(nie mówię, że ciągle) lubisz kogoś sobie zgnoić(tak po prostu dla przyjemności gnojenia).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wydaje Ci się tylko. Niestety, ale na 3 letnie liceum byłem już w 2 szkołach na 4 profilach, mat-inf, przejściowo w sportowym, humanistycznym i teraz bio-chem. Mówię z doświadczenia. Oczywiście wszystko jest zależne, możesz trafić dobrze, albo źle. Ja trafiałem widać źle i to ma wpływ na moją opinię która nie jest jednak absolutna w żaden sposób, jest subiektywna.

 

U nas jednak, w Polsce, w liceach, poziom informatyki jest dość... niski. Pamiętajmy, że większość nauczycieli tego przedmiotu to tylko doszkoleni matematycy jeszcze uczący w czasach PRLu mający nijakie pojęcie o komputerach. Dlatego jeśli ktoś planuje swoją przyszłość wiązać z komputerami to odradzam pójście do ogólniaka z bardzo prostej przyczyny: niczego się nowego nie nauczy, może obsługi pakietu office. Po za tym mówimy o informatyce jakby to od razu implikowało posiadanie w programie lekcji o samym komputerze, wiecie... jak działa procesor, jego programowanie, nauka o protokołach i takie tam, a to dość krzywdzące dla tego przedmiotu. Takie rzeczy w technikum. Celem informatyki w ogólnym jest nauczenie obsługi tego rodzaju maszyny i jej oprogramowania, tak by zwykły wieśniak nie bał się myszki - można to porównać do nauki czytania i pisania.

 

Jestem pewnego rodzaju przeciwnikiem obecnego systemu edukacji, nie wiem dlaczego. Jestem typem samouka którego pasją jest właśnie matematyka, a do tego po trochu interesuje praktycznie wszystko co nie jest językiem niemieckim który działa mi na nerwy od początku procesu nauki w szkole.

 

Po za tym sam uogólniasz pisząc "na wszystko jest powszechnie znany wzór". :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
U nas jednak, w Polsce, w liceach, poziom informatyki jest dość... niski. Pamiętajmy, że większość nauczycieli tego przedmiotu to tylko doszkoleni matematycy jeszcze uczący w czasach PRLu mający nijakie pojęcie o komputerach.

Potwierdzam, ta baba co uczyła mnie infy(a raczej przetwarzania i upowszechniania informacji) 10 lat wcześniej uczyła moją siostrę, uwaga, krawiectwa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ha, to jest gorzej niż myślałem. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Wydaje Ci się tylko. Niestety, ale na 3 letnie liceum byłem już w 2 szkołach na 4 profilach, mat-inf, przejściowo w sportowym, humanistycznym i teraz bio-chem. Mówię z doświadczenia. Oczywiście wszystko jest zależne, możesz trafić dobrze, albo źle. Ja trafiałem widać źle i to ma wpływ na moją opinię która nie jest jednak absolutna w żaden sposób, jest subiektywna.

 

U nas jednak, w Polsce, w liceach, poziom informatyki jest dość... niski. Pamiętajmy, że większość nauczycieli tego przedmiotu to tylko doszkoleni matematycy jeszcze uczący w czasach PRLu mający nijakie pojęcie o komputerach. Dlatego jeśli ktoś planuje swoją przyszłość wiązać z komputerami to odradzam pójście do ogólniaka z bardzo prostej przyczyny: niczego się nowego nie nauczy, może obsługi pakietu office. Po za tym mówimy o informatyce jakby to od razu implikowało posiadanie w programie lekcji o samym komputerze, wiecie... jak działa procesor, jego programowanie, nauka o protokołach i takie tam, a to dość krzywdzące dla tego przedmiotu. Takie rzeczy w technikum. Celem informatyki w ogólnym jest nauczenie obsługi tego rodzaju maszyny i jej oprogramowania, tak by zwykły wieśniak nie bał się myszki - można to porównać do nauki czytania i pisania.

 

Jestem pewnego rodzaju przeciwnikiem obecnego systemu edukacji, nie wiem dlaczego. Jestem typem samouka którego pasją jest właśnie matematyka, a do tego po trochu interesuje praktycznie wszystko co nie jest językiem niemieckim który działa mi na nerwy od początku procesu nauki w szkole.

 

Po za tym sam uogólniasz pisząc "na wszystko jest powszechnie znany wzór". :P

U nas jest to rozwiązane w taki sposób: jedna godzina w tygodniu na ten program dla wieśniaków, a druga jest przeznaczona stricte na programowanie. Nasz nauczyciel nie jest tak zwanym douczonym matematykiem, o to się nie martw. W prawdzie jego główna dziedzina to grafika komputerowa, ale ma pojęcie o pisaniu, ma dobre podejście do ucznia i co jedno z najważniejszych jest otwarty na nowe technologie(mozna go nazwać nawet ich pasjonaten). Przez to ostatnie m.in. rozumiem przede wszystkim dobór języka jaki klasa ma się uczyć, ale również to np., że nie jest niewolnikiem microsoftu.

Jeżeli chodzi o powszechnie znany wzór, to tutaj chodzi o samo powiedzonko. Jest ich więcej np.: "Losujemy ochotnika.", "Zgłosił się numer...", "Nie przedłużajmy już"(kartkówka), "Ale na to jeszcze jesteście za młodzi", "Już dzisiaj jedną mieliście, to wam daruję"(po wypadnięciu 00 w maszynie losującej). Z nich najpopularniejszy stał się ten powszechnie znany wzór. Cała rzecz w tym, że dla naszego nauczyciela każdy wzór jest powszechnie znany. Oprócz tego udeptało się w naszej klasie używanie zdań logicznych w normalnym życiu. Przykład: na języku polskim: (Apokalipsa Św. Jana) <=> ~(Piosenka O Końcu Świata).

Dodatkowo jedną godzinę w tygodniu(czasami rzadziej trochę) nauczyciel z maty nam wpaja algorytmikę. Wprawdzie czyni to za pomocą schematów blokowych i z nutką tęsknoty wspomina Windowsa 3.11(którego nam dzisiaj odpalił), ale i tak jakiś progres jest.

W każdym razie nie żałuję i nie będę, że poszedłem do liceum.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ale zwróć uwagę, że takie warunki pracy są rzadkością w liceach. Przyznam szczerze: zazdroszczę Ci.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
U nas jednak, w Polsce, w liceach, poziom informatyki jest dość... niski. Pamiętajmy, że większość nauczycieli tego przedmiotu to tylko doszkoleni matematycy jeszcze uczący w czasach PRLu mający nijakie pojęcie o komputerach

Miałem nauczyciela, który uczył matmy i infy(Jest matematykiem). Nauczyciel znacząco wybijający się ponad przeciętną(niesamowita wiedza). Więc to nie jest jakaś reguła. Poza tym prawda jest taka, że 80% w LO na mat-inf nie ma pojęcia(i nie chcę mieć) o informatyce. Wybrali taki kierunek bo.. "a bo wolałem to jak humana". Więc trudno mówić o jakimkolwiek poziomie. Jeśli ma się jednak fajnego nauczyciela można poprosić o inny tok nauczania i po problemie.

 

@Will: Wiesz, no offence, szczególnie, że ostatnio to jestem ci wdzięczny xD, ale zauważyłem, że od czasu do czasu(nie mówię, że ciągle) lubisz kogoś sobie zgnoić(tak po prostu dla przyjemności gnojenia).

 

Dalej myślisz, że klasy typu "wpakuj byle jak byle było w klasie" są Ok? chyba nie? Generalnie lepiej napisać "to syf a nie kod" niż "no wiesz nie ma to żadnego związku z programowaniem ale jest ok! keep working!". Istnieje większa szansa, że się weźmie do roboty a nie będzie pisać programiki po 15min nauki.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wiem, że to nie jest regułą, napisałem nawet:

większość nauczycieli
Ja po prostu nie miałem okazji spotkać nauczyciela który miałby coś do zaoferowania na lekcji informatyki od podstawówki przez gimnazjum aż do liceum. Liczę, że studia coś mi dadzą poza papierkiem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ale ja serio nie miałem okazji spotkać nauczyciela który miałby coś do zaoferowania na lekcji informatyki.

Mój bardzo chciał ;) Właściwie był otwarty na wszelkie pomysły zaawansowanych tematów(całkowita dowolność, coś takiego jak program nauczania nie istniało). Problemem byli tylko kretyńscy uczniowie. Tak jak napisałem w klasie 30~ osobowej na mat-infie 2-3 osoby będą chciały coś się bawić z informatyką na poważnie. Po LO dodatkowe 4 pójdą też na kierunek związany z informatyką(z nadzieją, że studia nauczą ich zawodu).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Łe. Tobie też zazdroszczę. Zaraz zacznę myśleć, że mam pecha. :) Czyli w sumie poświęcał lekcje głównie tym 2-3 osobom, tak to rozumieć?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Czyli w sumie poświęcał lekcje głównie tym 2-3 osobom, tak to rozumieć?

Jak chcesz prowadzić lekcje gdzie 3 osoby słuchają a reszta: gra w po sieci,dziewczyny paplają o debilnych tematach itp. Ja np: prowadziłem z nim rozmowy na matematyce podczas sprawdzianu choćby o octree czy virtual texturing. Kiedy klasa poszła(gdzieś nie pamiętam gdzie) pisaliśmy sobie z kumplem cały dzień w sali informatycznej system kolizji itp.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Uwierz mi, że chciało by mi się.

Może niewłaściwa analogia do tego przykładu który Ty podałeś, ale: ze znajomymi z którymi dzielę zainteresowania mogę pogadać dopiero na jakimś większym spotkaniu, siadamy w 2-3 osoby i siedzimy, gadamy o takich rzeczach, a reszta imprezy baluje sobie i podaje butelki między sobą. Oczywiście wtedy wychodzimy na nerdów. :)

 

Wracając do tematu, jeśli chce się wybierać między ogólniakiem, a technikum to pewnie należało by najpierw wybadać poziom lekcji z dostępnych szkół, a dopiero później decydować.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli miałbym jeszcze raz wybierać: Poszedłbym do szkoły z jak najniższym poziomem. Wziął bym sobie lekcje dodatkowe z majcy i anglika. A jako, że w szkole byłby niski poziom jechał bym ile się da matme,programowanie,algorytmy,anglika,fizykę. Z resztą i tak na wszystkich lekcjach(oprócz anglika) sobie pisałem i projektowałem programy więc po części plan wykonany(całe szczęście byłem na tyle zdolny, że jakoś sobie dawałem rade ucząc się na przerwach). Dzięki temu w 2 lata nauczyłem się programować kompletnie od 0 i nie przejmuje się, że przeczytałem tylko streszczenia lektur itp.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gdyby ten nauczyciel z maty zastosował taki system jak nasz, to wszyscy musieliby być skupieni na lekcji. Naprawdę. Nie mieliby wyboru.

Wygląda to tak:

-są dwie kostki: czerwona i niebieska

-chłopak w pierwszej ławce jest operatorem maszyny losującej

-hasło: "Losujemy ochotnika."

-rzuca kostkami i mnoży wartość czerwnoej kostki przez 6

-uzyskujemy numer będacy liczbą naturalną z przedziału <0; 35>

-ten numer odpowiada numerom z dziennika

-teraz mamy dwie opcje:

-1: hasło: "Zgłasza się numer 13(mój)"

-2: gdy wypadnie 0

--robimy przerażone miny

--spoglądałem ze złością na operatora

--hasło: "Nie przedłużajmy już."

 

Nie ma szans, żeby ktoś nie uważał. Wszyscy tylko starają się nadążać z rysowaniem ukł. współrzędnych i modlą się w duchu(do Marduka, czy innego Odyna), zeby tym razem nie zostać wylosowanym. Ostatnio nawet padły trzy szóstki pod rząd.

 

@Will: Nie jestem akurat człowiekiem, który ma zawyzoną samoocenę o sobie, czy pozwala, aby pycha zakłóciła jego rozwój. Nauka to proces((t>0) ^ (t!=const)). Jestem osobą świadomą swojej niedoskonałości. Wiem, że doskonałość jest w nieskończoności i jest poza zasięgiem tak efemerycznej istoty, jaką jest człowiek. Jestem człowiekiem, co nie pozwoli mi nigdy na osiągnięcie doskonałości, mimo to jestem zdecydowany się rozwijać. Uważam, że rozwój ma sens. Nie chcę stać w miejscu i ulegać złudzeniu, ile to ja potrafię.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
-są dwie kostki: czerwona i niebieska

-chłopak w pierwszej ławce jest operatorem maszyny losującej

-hasło: "Losujemy ochotnika."

-rzuca kostkami i mnoży wartość czerwnoej kostki przez 6

-uzyskujemy numer będacy liczbą naturalną z przedziału <0; 35>

-ten numer odpowiada numerom z dziennika

 

1. Ale w takim przypadku bać się muszą tylko ludzie o numerach podzielnych przez 6.

2. Po co niebieska kostka?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1. Ale w takim przypadku bać się muszą tylko ludzie o numerach podzielnych przez 6.

2. Po co niebieska kostka?

Już uściślam.

 

a - wartość czerwonej kostki

b - wartość niebieskiej kostki

n - wylosowany numer

 

n = a*6 + b

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gdyby ten nauczyciel z maty zastosował taki system jak nasz, to wszyscy musieliby być skupieni na lekcji

To zależy jaki jest poziom matematyki. Osobiście był bym raczej zażenowany. Szkoda czasu na takie pierdoły. 100 zadań minimum co tydzień robić a nie w losowania się bawić. U mnie w ogóle nie było odpytywania po co to? 5min na każdego ucznia w ciągu, których można zrobić ze 2 zadanka.

Nie chcę stać w miejscu i ulegać złudzeniu, ile to ja potrafię.

Ja uważam, że nic nie potrafię i bardzo się z tego cieszę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
(Apokalipsa Św. Jana) <=> ~(Piosenka O Końcu Świata)

Wnoszę o przekształcenie formuły w tautologię drogą zamiany równoważności na implikację! Właściwie, to dołożę do tego przepisanie formuły z rachunku zdań na rachunek kwantyfikatorów/predykatów.

Niestety to forum zdaje się nie wspierać ogólnie przyjętych symboli kwantyfikatorów, więc zadowolę się nieco prowizorycznym zapisem:

 

Ax[P(x) -> ~Q(x)]

gdzie A to kwantyfikator duży (dla każdego x...), a predykaty P i Q to kolejno: "jest Apokalipsą Św. Jana" i "jest Piosenką o końcu świata"

 

A co do pytania o filozofię, w której to kwestii Tymek odsyła do mnie, to powiem tak:

 

Filozofia moim zdaniem stoi na niejako uprzywilejowanej pozycji względem innych dziedzin humanistycznych (celowo unikam terminu "nauka", ale o tym może innym razem). Handicap większości kierunków humanistycznych względem ścisłych polega na tym, że nie dają umiejętności, a jedynie wiedzę. Filozofia na tym tle wyróżnia się w ten sposób, że uczy elastyczniejszego sposobu myślenia, co jest bardzo przydatne w rozmaitych dziedzinach twórczych, jak np. projektowanie gier właśnie. Problem polega na tym, że wiedza, jaką nabywamy wraz z tą umiejętnością, jest bezużyteczna (chyba, że zamierzamy uczyć, a ja nie zamierzam). Jest to więc kierunek wbrew pozorom bardzo dobry, acz niesamodzielny. Brać, ale tylko do spółki z jakimś innym.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie sraj z dupy, cho do technikum. W sumie to lepiej chyba najpierw te 4 latka się pomęczyć jako elektronik, a później studia informatyczne, ale ja tam się gówno znam. Tak mi wpajali, ale i tak poszedłem w technikum na informatykę, bo leniwy jestem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
To zależy jaki jest poziom matematyki. Osobiście był bym raczej zażenowany. Szkoda czasu na takie pierdoły. 100 zadań minimum co tydzień robić a nie w losowania się bawić. U mnie w ogóle nie było odpytywania po co to? 5min na każdego ucznia w ciągu, których można zrobić ze 2 zadanka.

 

Ja uważam, że nic nie potrafię i bardzo się z tego cieszę.

Ah. Źle mnie zrozumieliście. To nie jest odpowiadanie. To po prostu co chwilę losowanie(na każdym tracimy góra 3 sekundy) do przykładów. Po prostu trzeba być czujnym na lekcji, wiedzieć co się dzieje, bo inaczej może cie wylosować, a ty na szybko doczytujesz treść zadania i potem jest ciężko.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ah. Źle mnie zrozumieliście. To nie jest odpowiadanie. To po prostu co chwilę losowanie(na każdym tracimy góra 3 sekundy) do przykładów. Po prostu trzeba być czujnym na lekcji, wiedzieć co się dzieje, bo inaczej może cie wylosować, a ty na szybko doczytujesz treść zadania i potem jest ciężko.

 

Tzn? Jeden rozwiązuje przykład a reszta ogląda? Co takiego teraz robicie?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Tzn? Jeden rozwiązuje przykład a reszta ogląda? Co takiego teraz robicie?

Reszta nie ogląda tylko też to robi. Zresztą zobrazuję to na dzisiejszej sytuacji: na początku lekcji robiliśmy tam jeden wykres, a ja musiałem wyciągnąć okulary i je wytrzeć ściereczką, więc facet do mnie podchodzi i: "O,bezbłędny wykres."

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się tutaj

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×